środa, 11 stycznia 2012

Jedź ostrożnie, nie popędzaj kół czyli każdy ma swój czas i rozum



"...Po prostu nie można się poddawać najprościej mówiąc. W takich sytuacjach. Tak muszę walczyć. Każdy z nas musi..." (2:27-2:37) - Tadeusz Nalepa.
Zaczynam dzisiaj nietypowo, najpierw od cytatu z wywiadu z Mistrzem Polskiego Bluesa,aby tradycyjnie skupić się na przesłaniom piosenki.

Każdy z nas naoglądał się wiele w swoim życiu. Prywatny kalejdoskop wspomnień wpływa na nasze codzienne przemyślenia.
Widzieliśmy przecież na świecie wiele piękna, przeciętności i nieszczęść. Cóż więc z tego powinno wynikać?
Podziw i radość dla i z piękna. Racjonalizm i postępowość widząc szarugę leniwej i nietwórczej przeciętności. Przewartościowanie mowy, myśli i uczynków przeżywając osobiście lub przyswajając otaczające nas nieszczęścia.
Nie mam złudzeń, że wielu okrzyknie mnie z ironią tylko mianem filozofa. Pewnie, lepiej usiąść w laczkach przed pudłem i zacząć ćwiczyć kciuk na pilocie. Zaraz w tivi przecież puszczą ulubione programy. Seriale typu "M jak marazm", "Glan" czy "Pięknula". Ależ to jest dopiero olimp zmysłów! Można posłuchać o prawdziwym życiu. Nie takim jak ma córka czy sąsiad. Zobaczyć wybitne aktorstwo rodem z jarmarcznej Wyższej Szkoły Aktorskiej w Porażu. Mnie wystarczy kilka minut, żeby poczuć rozżalenie i poirytowanie. Kiedyś usłyszałem słowo - bydło. Nie zgodzę się. Nie mogę i nie chcę. To byłby naprawdę komplement. Z bydła jest pożytek. Nie widzę zbieżności i logiki w nazywaniu mieszkańcami obór codziennych spektakli medialnych. Poziom poniżej poziomu. Zbliżamy się do dna intelektualnego. Kreuje się i mówi o zupełnej mierności i może,ale to już maksimum, przeciętności. Natomiast wielu naprawdę fantastycznych i wybitnych osób pozostaje w głębokim cieniu, bez szans na zaistnienie lub co równie godne napiętnowania, wskutek braku chęci uczestnictwa w medialnej prostytucji zamierzonym zapomnieniu. Zatem użyteczne bydło czy zamierzona działalność mająca znamiona przestępczości przeciwko rozwojowi kulturalnemu społeczeństwa i jednostki?
Każdy z nas ma swój czas. Niepowtarzalny wykres, w którym można zapisać się wartościowo dla siebie i innych. Jestem ciekaw scenariusza, w którym kilkanaście bubli pseudokulturalnych przestaje być akceptowane i znika w cieniu nicości.
Cytując Tadka znacznie poszerzam sens jego wypowiedzi. Każdy z nas powinien pracować nad zmianami na lepsze. To walka ludzka o wszystko,od podstawowych potrzeb, o jakich niektórzy nie mają nawet pojęcia, bo są niedoświadczeni lub ślepi i obojętni na ludzkie problemy, po ustanowienie spraw złożonych o jakich się nawet większości nie tylko, że nie śni,ale nawet nie przyjdzie do głowy.

Życie jest podróżą w czasie. Jedni z nas jadą przez nie ledwie hulajnogą, odpychając z trudem każdy nadchodzący kwadrans. W takim życiu trudno o czas na radosne refleksje. Ludzie próbują podnosić się z łopatek chorób, które ich paraliżują. Tamują rany pokaleczonych kolan w toku ciężkich upadków osobistych i zawodowych, którymi szlifują poziom swojego istnienia. Jakież nasuwają się wnioski. Bliscy upadku ludzie przetrwają, dzięki sensowi życia jaki nadadzą sobie, a słabsi utoną w odmętach nicości. Wszystko tylko nie to. Przeżyć życie, aby odchodząc nie czuć spełnienia się w jakiejkolwiek roli, którą dała nam niewidzialna ręka tzw. Wypadkowa. Drudzy, tu powracam do powyższego podziału, jadąc przez swoje życie podróżują samochodem, jak śpiewa Tadek "...możliwości Twoich Rolls - Royce jest..." Każdemu porządnemu Człowiekowi życzę, aby jego poziom kulturalny mógł odzwierciedlać się w bezpieczeństwie jego rejsu przez życie, tak by, komfortowo i stabilnie czerpał radość z umiejętności obserwacji otoczenia,aby nacieszyć się mógł gamą smaków prostoty piękna. Wszelkiej maści ograniczonym jełopom życzę umiejętności nauczenia się zauważania bliźnich i autoreformacji swojego pustosłowia. Przeważnie bowiem, absurdem rzeczywistości stało się,odwrócenie biegunów, gdzie w przepychu żyje margines twórczości kulturalnej, za to mamy cały szereg zmanierowanych sukcesami skisłej od nieużyteczności śmietanki tzw. szpeców od zakupologii. Ten właśnie krąg intelektualnych wydymańców staje się głównym motorem napędowym produkcji pseudonośników kultury. Smród sera pleśniowego, jest mi przyjemniejszy.
Każdy z nas powinien pamiętać o tym, że gdzieś napotka przydrożną kapliczkę. Wszystko po to,aby jechać przez życie ostrożnie,aby nie popędzać kół. To co nazywam zmanierowaniem często wynika z dobrobytu i niedorozwoju umysłowego, wskutek braku zwykłych doświadczeń. Znając takich, którzy uniknęli przymusu walki o podstawowe potrzeby, należałoby uświadomić, żeby docenili swoje położenie,by nie szukali możliwości podkręcania prędkości na liczniku. Tak jak z głupoty lub znudzenia szukają atrakcji,zamiast odnaleźć się w życiu, najpewniej zrobią przy tym innym i sobie nieodwracalną krzywdę. Jest tyle cudownych możliwości sprawienia innym i sobie jednocześnie radości, że zaiste nie ma żadnej przesłanki, aby zapominać się i poszukiwać dróg na skróty. Zazwyczaj prowadzą one do szybkiej katastrofy, choć być może w zamierzeniu miały przybliżyć cel jazdy. Każdy z nas kto wychował się w zdrowym środowisku zapewne niejeden raz przeżył i wciąż doświadcza piękna-szarości i okropieństw jakie są na półkach niczym lekarstwa w aptece. Najważniejsze,aby każdy z tych stanów stanowił lek na poprawę pielęgnacji myślenia, wdrażając szereg działań podtrzymujących euforię odbioru realiów, po umiejętność łyknięcia w nieszczęściach innych gorzkie antidotum opamiętania, od wszelkich głupot i godnych napiętnowania działań lub zaniechań, włączając w to nieszczęśliwe sformułowania i wszelkie osądy życia innych. Te właśnie kapliczki, o których śpiewa Tadek są w życiu każdego z nas. Mają nas bezpiecznie wieść do celu, wyzwalając w nas rozsądek i pokorę, przypominając o własnych błędach i krzywdach jakie wyrządziliśmy,aby mieć refleksję podróżując przez życie. Na własne oczy kilkukrotnie widziałem zdarzenia, gdzie zupełnie niepotrzebnie koniec zwieńczony mógł zostać słowami ostatniej zwrotki - "...Widzisz tu kapliczka stoi. Pewnie jeszcze szybszy chciałeś być. Widzisz tu przy drodze twojej, już nie zdążysz, nie zobaczysz nic. Zabierają kupę złomu. To był Rolls-Royce możliwości twych." Tak. Niestety. Codziennie mają miejsca wypadki i nieszczęścia, treścią bezpośrednią komunikacyjne, ale przecież nie tylko te. Wiedząc doskonale kim i czym jesteśmy często przyspieszamy, aby zniknąć na poboczu normalności, pociągając za sobą cały nasz świat, obarczając najbliższych zbędną traumą.

Jest więc sens, aby pozostała przedwcześnie z tego tylko kupa złomu?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz