wtorek, 17 stycznia 2012
Ulica Miasta 1985. 27 lat później.
Nic specjalnego. Rodzi się człowiek. Jest dzieckiem. Rok 1985. Wieczór pewnego dnia, którego nie sposób w pamięci odtworzyć. Czerwony dywan, a na nim przedwojenna mapa województwa poznańskiego, która należała do dziadka, ojca matki, którego się nie poznało. Po latach można pomyśleć, że dziecko stało się zmiennikiem w walce z sobą i innymi o bycie ludzkim człowiekiem. Takie myśli przychodzą czasem do głowy, kiedy pod postacią dorosłego owo dziecko staje przed wspomnieniem jedynie zdjęć tego kogo się nie poznało. Minęli się ledwie o 30 dni. Obok mapy już wówczas wnikliwie studiowanej przez chłopca, stoi radioodbiornik "Ewa" na 6 baterii R-14. Lepione zamknięcie i przymocowana antena, bez której chłopiec nie mógłby słuchać ulubionej stacji radiowej "Trójki". W sobotni wieczór jak co tydzień jedna z ważniejszych audycji w młodym życiu buntowniczego młokosa - "Lista Przebojów Programu III" Marka Niedźwieckiego. Okno na muzyczny świat tamtych lat, dla większości zagnanych do kąta obywateli PRL-u. Nic innego nie interesuje młodego tak bardzo, jak zapamiętany w zeszłym tygodniu utwór zespołu A-ya RL "Ulica Miasta". Nadchodzi moment kiedy przygotowany do nagrywania kabel za chwilę spełni swoją rolę. Dotknięcie dziecięcymi palcami i machina nagrywania rozpoczyna się po zapowiedzi redaktora. Piosenka wtłacza się w dziecinny umysł sprawiając ból, wywołując gniew, wyświetlając oczyma wyobraźni w głowie chłopca widoki znane z odwiedzin u niektórych szkolnych i osiedlowych kolegów. Tam w mieszkaniach u kolegów, gdzie nie widać ustabilizowanej miłości i dobrych relacji, które łatwo przecież przed trzecioklasistami dorośli mogą odegrać, młody człowiek doskonale wie, że to co nagrał wówczas nieznany mu zespół w oczekiwanym utworze, jest sprawą społeczną, sięgając znacznie dalej niż lubońskie mury i kominy fabryk. Jak zdolny potrafi być w obserwacji dziewięciolatek. Wystarczy, aby młody człowiek miał to coś w sobie co sprawi, że nie utonie w plątaninie przedmiotów, które zamiast miłości i wielogodzinnych rozmów wręcza się bez ograniczenia dzieciom w XXI wieku. Ta dewastacja człowieczeństwa prowadzi do wpojenia gadżeciarstwa i nauczenia bycia pępkiem świata, bardzo na czasie w III RP, szczególnie w rodzinach nie będących podmiotem piosenki "Ulica Miasta". Jeżeli więc materialnie sytuowani nie pomogą biedocie wyjść na prostą wielorakimi propozycjami rozwiązań, to świat przemocy i królującego alkoholizmu powiększy się. Po wielu latach dorosły człowiek odtwarza myśli dziecka analizującego rzeczywistość połowy lat osiemdziesiątych. Nie kontrolując emocji chłopiec śpiewa. Sobotni wieczór, typowy na tamte lata w barwach czarno-białego odbiornika zakłóca pozostałym członkom rodziny oglądanie jakiegoś przepuszczonego przez cenzurę filmu produkcji USA. Nie wytrzymali z ciekawości i zaglądają do pokoju "średniego", gdzie chłopiec nagrywa z radia kolejne ulubione polskie zespoły. Wymiana poglądów starszych domowników wieńczy zdanie - "zobacz czego on w tym wieku słucha". Konsternacja, uśmiechy.
Ten chłopiec, pełen empatii, już wówczas nie mógł pogodzić się z niesprawiedliwością społeczną, której nazwę często mógł podsłyszeć z Dziennika Telewizyjnego. Cóż zrobić, aby każdy miał dobry samochód, jakiegoś dużego fiata czy Mirafiori, rower "Wagant", kolorowy telewizor "Rubin" czy "Helios",kochające się rodzeństwo, , nie słyszał w mieszkaniu kłótni przestających się kochać rodziców i nie widział zakresu przemocy pijanych ojców. Te wszystkie świeże wspomnienia jak kalejdoskop przesuwały się, raniąc uczucia i dziecięcy spokój oświetlonego lampami pokoju. Wielu z tych ludzi, którzy tak ostro w okolicy pili wódkę, będąc stałymi tankowaczami i przesiadywaczami baru "Metro"nie ma już na świecie. W pamięci nie zapisali się większości inaczej, niż leżący faceci w białych,ubrudzonych podkoszulkach na ziemi czy betonie. To była owa przewodnia siła narodu klasa robotnicza. Kilku fachmanów zarabiających lepiej niż rodzice dzieci tzw. inteligencji. Co może dziwić, chłopiec zastanawiał się dlaczego w szkole gloryfikuje się na pewnych lekcjach podobnie jak w radio i telewizji, przedstawicieli właśnie tej grupy społecznej. Czy dlatego, że pracowali jako rzemieślnicy?Czy też dlatego, że potrafili tyle wypić? Tok myślenia o tyle śmieszny i poważny, że ten kto nie przeżył choćby tylko dzieciństwa w tamtych latach, może odebrać te wspomnienia niemal jako zapisek z cyklu jeden dzień w renesansie. Były to jednak lata mniejszego rozwarstwienia społecznego niż dzisiaj. Nie dosyć, że nie cofnęły się patologie rodzinne, to jeszcze na dodatek zmniejszyła się ludzka empatia, zwiększając miejsce na tej niezmierzalnej mapie dla krainy obojętności. W ostatnim tygodniach mile zaskoczyła mnie emisja serialu "Głęboka Woda" na tvp2. To od lat niebywały cud, podjęcia próby wskazania przez pudło społeczeństwie istoty problemów, które dotykają je, kąsając znienacka jadowicie sąsiadów, znajomych czy rodziny. Fakt faktem, że ci, którzy nie będą w stanie oglądać tego filmu z wyboru, przełączając na kolejny głupkowaty serialik czy nieambitny show "ludzi znanych z tego,że są znani", nie przestawią swojego umysłu na empatię jeżeli dotąd opiewali jedynie stan własnej kabzy. Próbę jednak jakąś media podjęły. Chociaż prawdę pisząc, przechodząc wśród ludzi słyszę jeśli już, to raczej utrwalone w pamięci nazwiska aktorskich pomiotów. Każdy człowiek ma szansę zrobienia czegoś istotnego w swoim życiu dla siebie i innych. Znam wielu niesamowicie oddanych sprawom ludzi, pominiętych przez rękę sprawiedliwości, za to, co czynią na co dzień. Nie wiem dzisiaj, podobnie jak dziecko nie wiedziało w latach osiemdziesiątych dlaczego tak wygląda ludzki świat. Wszystkim życzę, aby zdążyli otworzyć się na drugiego człowieka, zanim nie będzie za późno. Przecież idąc tokiem zaniechania w każdej chwili każdy z nas może znaleźć się na marginesie, z którego wymazać swoją obecność jest przynajmniej niełatwo. Jeśli mam być szczery, to mój sposób odbioru rzeczywistości jest bardzo spójny z odległymi przemyśleniami. Ten chłopiec bowiem to ja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz