niedziela, 25 grudnia 2011

Czas przypływu czyli demakijaż świadomości mocy obdarowania wartościami słuchaczy.



Czas przypływu czyli demakijaż świadomości mocy obdarowania wartościami słuchaczy.

"Z oddali jak mgła czas przypływa. Czas co stracił swą moc i dawno się zatrzymał. Zabierz mnie, zabierz mnie tam,gdzie wszystko dojrzewa w ogrodzie ze snu...". Dlaczego niektóre piosenki uderzają w nasze niewidoczne membrany dusz z taką siłą, że mózg nie nadąża przesuwać przed oczami slajdów przeszłości kojących umysł i kaleczących wrażliwe melancholijne serca. Edyta Bartosiewicz stworzyła tak wiele doskonałych utworów, że nie sposób zliczyć iluż rodaków, szczególnie w średnim wieku tęskni latami za pojawieniem się niepokornej artystki ponownie na scenie. Coś w tym jest, że zodiak prawdę Ci powie. Edyta wielokrotnie odwołuje się w słowach do cech pojętych jedynie osobom objętych wpływom Saturna. Siermiężny ma umysł ten, który zakładał, że błaganiem wyciągnie z prywatnego azylu wprost do studia nagraniowego tę Panią. Wierną wspomnieniom publiczność z działalnością studyjno - estradową E.B. czekają jak widać kolejne radości. Gdzieś w tle coraz częściej rozbrzmiewa ten intelekt artystyczny. Co takiego pięknego tkwi w dawaniu radości bliźnim?Coraz częściej dojrzewam do myśli, że wspomnienia,jakie z nimi będą wiązane po latach,czasem miesiącach,niekiedy i tygodniach.Wszystko zależy od tego jak mocną wartość stanowić będą dla obdarowanych. Proszę nie łączyć moich przemyśleń wyłącznie z tym co ostatnio na czasie w wielu kręgach stanowi swoistą religię, której podstawową zasadą jest, że tylko wartość materialna jest czymś wartościowym. Od tej galopującej degeneracji międzyludzkich relacji podnosi się nadmiar powstałej wskutek tejże niestrawności palącej żółci. Odchodząc z niesmakiem od stołów zawalonych marketowymi bublami, przy nie milknących głosach akceptacji popędu zachwaszczania swoich wartości kolejnymi przedmiotami powracam do sedna moich uczuć. Wielu artystów przelewając na papier słowa tworzących się piosenek wplata między nuty rozbrzmiewających instrumentów własne wspomnienia, definicje teraźniejszości czy chociażby wizje przyszłości. Niewątpliwie jednak, najbardziej niesamowite jest to co mogą wytworzyć w życiu każdego słuchacza piosenki, nieświadomego do końca cóż czyni muzyka. Dźwięki zostają nagrywane z różnych powodów. Przeważnie,jak i wszystko inne, zasadza się na wizji mieszka srebrników. Dojechałem właśnie do skrzyżowania dysputy, skąd mogę podążyć w różnych kierunkach, by jadąc kluczem wiolinowym po drogach czarnych winylii spotkać różne osobowości artystyczne. Nie wdaję się w tym momencie w krytykę szerzących się muzycznych popłuczyn, nie dających większych wrażeń niż ruchy stawów kończyn i miednicy spoconemu wygibasami, stałemu towarzychu tandetnych tancbud. Bez zastanowienia każdy świadomy odbiorca wskazać może przynajmniej kilkunastu artystów, którzy wywołują w nim piękne wspomnienia. Czy Ci muzycy mogą zdawać sobie sprawę, że współtworząc ze swoimi zespołami kolejne albumy stają się inżynierami dusz milionów na świecie odbiorców? Moc jaką mają muzycy jest tak olbrzymia, że myśli kładą się niczym kolejne bale układanego drewna w nieokiełzanym tartaku. Zapach wspomnień "Czasu przypływu" jest tak mocny, że słuchając go, każdy z nas może usiąść w wehikule czasu obok Edyty,aby przenieść się w jej świat.To celowe zamierzenie artystki, dzielić się sobą ze słuchaczami.Jakże jednak indywidualnie wymowne jest to co zaczyna się tworzyć w każdym ze słuchaczy. Wielu z nich sama zaczyna powracać do własnych początków odtwarzając te lepsze i charakterystyczne dla prywatnej historii wydarzenia. Moc obdarowania poprzez dźwięki autorefleksjami słuchaczy powstałymi na bazie wspomnień artysty jest czymś niewymownie pięknym. Ta muzyczna politechnika tworzy dodatkowe wrażenia tworząc kolejne wehikuły czasu, w których zasiadamy. Czas mija, a do doskonałych albumów powracamy z przyjemnością i nostalgią.Tu pragnę zwrócić uwagę na niezamierzony fakt, kreacji w nas dodatkowego bodźca wspomnień. Zaczyna się etap powrotów do czasu kiedy i w jakich okolicznościach trafiła do naszych rąk płyta. Uświadamiając sobie,że minęły kolejne lata,być może przywołując słodki ból międzyludzkich uniesień.Znów wirują wspomnienia,wynikające już nie tylko z interpretacji słów,ale w parze z żalem przemijania,na który nie mamy przecież wpływu. Piękne, że istnieją na świecie ludzie, którzy tworzą prawdziwą muzykę. Czy jednak ktoś przewidział dla nich nagrodę za najlepszych inżynierów umysłów i dusz? Wystarczy kilka minut,aby przenieść się w rok wydania albumu czy chwilę kiedy przeżywało się przy śpiewie i grze artysty wielkie uniesienia. Dziękuję Szanowni Muzycy Wam za To.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz