niedziela, 25 grudnia 2011
Żyjemy w kraju cudownych metafor czyli demakijaż obecnej osi współrzędnych wykresu życia rodaków.
Żyjemy w kraju cudownych metafor czyli demakijaż obecnej osi współrzędnych wykresu życia rodaków.
"Żyjemy w kraju cudownych metafor. W czasach początku złudzeń i zmian. I jeśli przyjdzie zapłacić nam za to. Dawno nie będzie nas"...tym razem wybór padł na bardzo inteligentny, jeden z wielu, świetnych przekazów zespołu Raz Dwa Trzy.
W sumie to prawda,jednak czy aby na pewno dawno nie będzie nas, kiedy przyjdzie zapłacić nam za to?
Kto inny zapyta właściwie za co?! Nie zauważając w swoim życiu zmian na lepsze.
Fakt, że nasze życie zmieniło się zupełnie w ciągu ostatnich dwóch dekad z ogonkiem jest niepodważalny. Kto wiekowy doskonale rozumie. Kto młodszy lecz rozumny również. Kto najmłodszy przyjmuje takie wypowiedzi jak opowieść o czystkach patriotów w latach okresu stalinowskiego, czy też,o zgrozo!, jak przekazów o popędzie seksualnym, nieprzepuszczającemu żadnej niewieście, królowi Kazimierzowi III Wielkiemu.
Temat jest tak szeroki, że powstałaby przynajmniej kilkutomowa pozycja. Nie mniej ni więcej, postrzegam życie czysto subiektywnie, jak każdy z nas, i niech nikt, nawet mędrzec, nie waży się pomyśleć nawet, że poza śmiercią istnieje coś obiektywnego. Zupełnie przypadkowo trafiłem dzisiaj do swojego ulubionego rzeźnika. Fakt poznania tego sklepu zawdzięczam zupełnemu przypadkowi. Tutaj, chciałbym podziękować tym, których już nie ma fizycznie pośród nas, a z którymi to dyskutowałem nad ówczesnym piętnastoleciem polskiej rzeczywistości. Już wówczas, siedząc z zacnym starszym państwem czuliśmy galopujący pęd strachu przed jutrzejszym świtem. Porównania kilku dekad, kiwanie z dezaprobatą głowami oraz słowa otuchy,aby trwać na ile to możliwe na straży własnego honoru. Wspaniałej pary już nie odwiedzam przy rosyjskim szampanie i stole wędlin z pobliskiego blaszaka. Jak widać warto wspomnieć rzewnie mile spędzone wspólne godziny. Pozostał jedynie niemal niezmienny smak tej samej kiełbasy, którą i dzisiaj miałem szczęście kupić z rąk tej samej sprzedawczyni. Poza surową polską i poukładanymi jak zawsze w tych samych ladach pozostałymi mięsiwami, zobaczyłem tych samych sprzedających oraz wystawkę poznańskich symboli, dających mi zawsze poczucie, że jestem w miejscu wyjątkowym. Wszak lokalny patriotyzm chwali się. W sklepie natrafiłem na gorącą dyskusję klientów ze sprzedającymi. Rozmowa wiedziona w donośnym tonie dotyczyła czasowej osi współrzędnych w jakiej się znaleźliśmy. Zgodnym chórem w oktawach rozczarowania, omawiano znieczulicę społeczną. Doświadczenia rozmówców były na tyle zbieżne z moją autopsją, że nie wahając się dodałem do tej duchowej strawy własną gorzką przyprawę. Fakty powszechnej degeneracji wielu stosunków międzyludzkich są faktem i nawet najbardziej różowe okulary optymisty czy głupca nie zatrzymają tego procesu. W pigułce głównym ciosem stały się utrata kultury osobistej czy pozytywnych bodźców sytuacyjnych. Przykłady padały jak z rękawa. O niektórych pisać nie wypada, a wspomnieć można chociażby fakty gorzkich żali listonoszy nie otrzymujących przysłowiowej złotówki za doniesienie paczki czy przekazu pieniężnego, siedzenia w tramwajach na miejscach kwiatu młodzieży podczas kiedy obok stoją niedołężni czy kobiety w ciąży. Dość tego,wnoszono na wokandę sytuacje kiedy rzemieślnicy czy też odwiedzający nas goście świadczący usługi w lokalach prywatnych nie mają zaproponowanej szklanki herbaty. To wszystko wydało mi się tak obce, a jednak niestety prawdziwe. Sam doświadczyłem nieraz suchości gardła w niejednym domu, a widok najmłodszego pokolenia, szkolonego przez kretyńskie media, kilka razy dałby zamknąć się w określeniu narybek "polszewickiej" bandy. Kto jest temu winien, że żyjemy w kraju cudownych metafor? Przecież nie sposób uwierzyć, że procesu degradacji stosunków obyczajowych nie można było lepiej opanować. Dodając swoje trzy grosze wspomniałem o widowni żrącej i siorbiocej ukochaną colę w kinie czy teatrze. Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy sparszywieliśmy, skoro stać przypadkowych ludzi na taką szczerą rozmowę w sklepiku. Nie zgodzę się jednak ze słowami piosenki, że za cudowne metafory, nie przyjdzie zapłacić nam, gdyż wystawiając nam rachunek, dawno nie będzie nas. Zapłata za przebywanie wśród rozmaitych kreatur mieniących się ludzkim mianem, winna podlegać wysokiemu odszkodowaniu.
Chciałoby się...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz